Pokazywanie postów oznaczonych etykietą partsy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą partsy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2012

o gwarancji słów kilka...

Kupiłem sobie korbę. Profile GDH, chrom - klasyka, tylko ramiona krótsze, bo 165 mm. Nową, ze sklepu. Jak to bywa z profilem było trochę srania się z założeniem ramion na oś, ale nieważne... Korba złożona (wszystko tak jak trzeba czyli "profajl toolem" a nie wielkim młotem), patrzę i:

Tak, odpadający chrom. Ktoś zaraz powie, że chuj tam w chrom. A ja powiem, że płacę to wymagam. Oczywiście korba kupiona w UK, więc szanse na jakieś sensowne załatwienie sprawy były marne, ale spróbować można. Wysłałem powyższą fotkę do winstanleysbmx (sklep w którym dokonałem zakupu) oraz do przedstawicielstwa profile'a na Europę. Odpowiedź łatwa do przewidzenia: odeślij, my obejrzymy i ewentualnie wyślemy nowe ramię - czyli w najlepszym wypadku musiałbym zapłacić za wysyłkę paczki do Anglii a w najgorszym także za tą z powrotem do Polski i oczywiście zostałbym z tym samym, spieprzonym ramieniem. Bez sensu. Wysłałem jednak jeszcze jednego maila: do Shane'a Waneka - człowieka który zajmuje się rozpatrywaniem gwarancji w profile'u US&A. Odpowiedź była jeszcze prostsza niż dwie poprzednie: "podaj adres, wyślę nowe". Trochę to trwało (prawdopodobnie jedna paczka zaginęła...), ale dzisiaj otrzymałem taką oto przesyłkę z Florydy:
Niby nic, ale ja tam się jaram. Nic nie musiałem wysyłać (tylko zdjęcie + skany paragonu, karty gwar. itp, ale to chyba oczywiste...), nic nie musiałem płacić, żadnego pierdolenia, że na pewno z mojej winy...
Można z tego wysnuć dwa wnioski. Po pierwsze profile ma spoko podejście do klientów (czego niestety nie da się powiedzieć o wszystkich firmach - zwłaszcza tych "made in Taiwan"). Po drugie warto kłócić się o swoje nawet jeśli chodzi o "głupi chrom". Mogłem to olać - korba w końcu nic nie straciła na swojej funkcjonalności. Jednak tak jak napisałem wcześniej: płacę = wymagam. Fajnie, że producent potrafi walnąć się w pierś, przyznać, że spieprzył sprawę i przede wszystkim coś z tym zrobić. Małe a cieszy...

niedziela, 11 marca 2012

"ale gówno ten..." profajl


Z cyklu "niespodzianki przy rozbieraniu roweru". Na sell już nie pójdzie, na ścianę z takim uzębieniem też nie bardzo. Kurwa, kocham ten spro ale się amerykańce nie postarali. Dobrze, że nie jeżdżę i nie muszę patrzeć na jego dalszą dewastację...

ps. chętnie bym kupił nowy, taki jak ten (polerka, 23t), tak po prostu aby mieć. A tu dupa, bo nigdzie nie ma... Po chuju te polskie sklepy bmx, nigdy nie ma tego czego potrzebuję.

czwartek, 12 lutego 2009

"Nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana"

Więc z nudów postanowiłem wreszcie dostosować swoje oldschoolowe barendy remedy do obecnych standardów, gdzie kiery nie są już spawane z rurek o centymetrowych ściankach. Natomiast plastiki po paru glebach wyglądają u mnie tak jak ten widoczny na pierwszej fotce (albo i gorzej, bo zostaje tylko ten kołek w środku kiery, który ciężko jest potem wydłubać). Tak więc chwilę podłubałem, powierciłem i pociąłem i mam superszpanerskie, polsko-tajwańskie, aluminiowo-plastikowe barendy. Jestem panem tego świata.

darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków

niedziela, 24 sierpnia 2008

Sequence - pierwsze starcie

Że jakoś nie ma o czym pisać, to se wstawię zdjęcia mojego mostka już w rowerze. Montaż tego wynalazku do najłatwiejszych nie należy, ale jakoś poszło... Wbrew wcześniejszym obawom po pierwszych wygibasach się trzyma, nic się nie poluzowało, ale też za długo nie pojeździliśmy bo zaczęło lać. Jednak jestem dobrej myśli.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Eee... Powrót?

Witam. RBC powraca - mam nadzieję, że tym razem na dłużej. Od czasu ostatniej odsłony tej strony trochę się zmieniło w naszym kraju. Dzieje się więcej, znacznie częściej jest gdzie i po co jechać z rowerem, no i z kim pojeździć. Zmiany nie ominęły też samej rembertowskiej ekipy. Jak to mówią: jedni odchodzą, drudzy przychodzą.
Co będzie na stronie... Myślę, że to czego poprzednim razem było za mało - zdjęć, filmików, jakiś głupot, relacji z tripów, może jakieś rozważania filozoficzne czy lepiej jeździć w kulogniotach i z grzywką na oczach czy rzucać rowerem w białej koszulce do kostek... Sam nie wiem. Coś będzie. Na razie macie jako bonus zdjęcie mojego nowego mostka prosto z Ameryki (dzięki Maksymilian), który to jest w całości skręcany tylko dwoma śrubami i waży podobno 142 g (znając życie właśnie bez tych śrub). Niestety nie mam takiej lansiarskiej wagi elektronicznej jak chłopaki w galerii na bikeaction, więc pozostaje nam wierzyć panom z sequence. Ciekawe jak się sprawdzi w moim bicyklu. Poniżej macie jeszcze film który oglądam już od tygodnia i wciąż uważam, że jest to zdecydowanie produkcja tego roku - metal bikes "dead bang". Jednym słowem: miazga!